Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Mała maty syna,
Rano ożenyła,
Mołodu newistku
Zrazu ne zljubyła.
Wyrjadżała maty
Syna u sołdaty,
Mołodu newistku –
W połe lonu braty.
– Oj idy, newistko,
Zełen lonok braty,
Ne wyberesz lonu –
Ne wertajs do chaty.
Brała lon newistka,
Brała, ne dobrała
Ta j posered polja
Topołeju stała.
Syn z wijny wertaje,
Zachodyt dodomu,
Kłanjajetsja neńci,
Szcze j ridnomu domu.
– Skażit meni, mamcju,
Szczo to za pryczyna,
Szczo na naszim poli
Roste topołyna?
– Ne pytajsja, synu,
Za tuju pryczynu.
Bery topir w ruky,
Rubaj topołynu.
Jak udaryw wpersze –
Topolja schyłyłas,
Jak udaryw wdruhe –
Ta j zahołosyła:
– Ne rubaj mja, myłyj,
Ja twoja myłaja,
Pomiż mojim łystjam –
Dytyna małaja.
– Jak ty moja myła,
To idy do chaty,
Swojemu myłomu
Zwary weczerjaty.
– Ne zljubyła mene
Twoja ridna maty,
Wyhanjała mene
Zełenyj lon braty.
Brała ja lon, brała,
Ne mohła wybraty,
Stała twoja maty
Mene czaruwaty.
Łychaja swekrucha
Mene zakłynała,
A tomu ja w poli
Topołeju stała.